Pierwsza niedziela Wielkiego Postu – Droga Krzyżowa Domowego Kościoła

Homilia Prymasa Polski abp. Wojciecha Polaka wygłoszona podczas Mszy św. sprawowanej dla wspólnoty Domowego Kościoła w pierwszą niedzielę Wielkiego Postu, 5 marca 2017, kościół pw. św. Bonawentury w Pakości. 

Siostry i Bracia w Chrystusie Panu!

W minioną Środę Popielcową rozpoczęliśmy Wielki Post. Rozpoczęliśmy – jak podkreśla w swoim tegorocznym wielkopostnym orędziu i w słowach skierowanych do wiernych zgromadzonych na audiencji generalnej w Środę Popielcową papież Franciszek – drogę nadziei (…) drogę do bezpiecznego celu (…) do zwycięstwa Chrystusa nad śmiercią. To droga nawrócenia. To droga pokuty i umartwienia, które jednak nie jest celem samym w sobie, ale służy temu, abyśmy zmartwychwstali z Chrystusem, abyśmy odnowili naszą chrześcijańską tożsamość, abyśmy narodzili się na nowo z wysoka, z Bożej miłości. To droga od niewoli ku wolności. To droga od cierpienia ku radości, od śmierci do życia. To droga – wyjaśniał jeszcze papież – która prowadzi nas do zwycięstwa miłosierdzia nad tym wszystkim, co usiłuje nas powalić lub sprowadzić do jakiejś rzeczy, która byłaby sprzeczna z godnością dzieci Bożych. To nasza droga z Jezusem i za Jezusem, któremu – dziś także, po tej Eucharystii – przemierzając wraz z Nim drogę krzyżową, pragniemy przecież towarzyszyć. Jeśli bowiem kto chce iść za Mną – przypomina nam sam Jezus – niech się zaprze samego siebie, niech co dnia bierze krzyż swój i niech Mnie naśladuje. Idąc więc za Nim, idąc za Jezusem, pragniemy naśladować Go w Jego zwycięstwie nad grzechem i śmiercią. Możemy to jednak uczynić tylko wtedy, gdy wierzymy – jak czytaliśmy dziś w Liście Świętego Pawła Apostoła do Rzymian – że w Jezusie Chrystusie, w Jego męce, śmierci i zmartwychwstaniu, obficie spłynęła na nas wszystkich łaska i dar Boży. W Nim jest więc nasze ostateczne zwycięstwo. W Nim jest nasze zbawienie. W Nim jest nasze odkupienie i usprawiedliwienie. W Nim jest nasze zwycięstwo nad grzechem, śmiercią i szatanem. W Nim jest moc, albowiem ci – napisał jeszcze święty Paweł – którzy w ten sposób otrzymują obfitość łaski i daru sprawiedliwości, królować będą w życiu z powodu Jednego – Jezusa Chrystusa.

Umiłowani Siostry i Bracia!

Papież Franciszek mówił nam w Środę Popielcową, że Wielki Post żyje właśnie tą dynamiką: Chrystus nas poprzedza swoim wyjściem, a my przemierzamy pustynię dzięki Niemu i idąc za Nim. On był za nas kuszony i pokonał Kusiciela dla nas, ale my także musimy wraz z Nim stawić czoła pokusom i je pokonać. Wprowadzając nas w Wielki Post, ta pierwsza niedziela, wyprowadza nas wraz z Jezusem na pustynię, gdzie On był kuszony przez diabła. Jezus pościł tam – jak słyszeliśmy – czterdzieści dni i czterdzieści nocy. Teraz i przed nami czterdzieści dni i czterdzieści nocy Wielkiego Postu. Te dni są także i po to, abyśmy mogli – jak przypomina nam Dyrektorium homiletyczne – teraz my poniekąd uczestniczyć (…) w tym, czego On doświadczył i co osiągnął przez swój post i doznawanie pokus. Za chwilę w prefacji mszalnej powtórzymy, że On, poszcząc przez te czterdzieści dni na pustyni, własnym przykładem uświęcił ten doroczny okres pokuty. Jezus, którego spotykamy dziś w Ewangelii w scenie kuszenia, nie tylko jednak ten czas uświęcił. Nie tylko ukazał nam, jak powinniśmy czy też jak możemy go owocnie przeżyć. Nie tylko w  tej pierwszej otwartej konfrontacji zwyciężył szatana. Wchodząc w walkę i konfrontację ze złem, przychodząc na świat po to, aby zmiażdżyć głowę węża, swoją własną męką, śmiercią i zmartwychwstaniem, definitywnie go przecież pokonał. Dlatego święty Augustyn będzie mógł powiedzieć, że w Jezusie Chrystusie (…) ty byłeś kuszony, ponieważ On wziął od ciebie ciało, a tobie dał od siebie swoje zbawienie; z ciebie wziął dla siebie śmierć, a tobie dał z siebie życie; od ciebie przyjął na siebie zniewagi, a tobie dał zaszczyty; a więc od ciebie wziął pokusę, a tobie dał zwycięstwo. Jego bowiem zwycięstwo nad kusicielem na pustyni – czytamy w Katechizmie Kościoła Katolickiego ­– uprzedza zwycięstwo męki, w której Jezus okazał najwyższe posłuszeństwo swojej synowskiej miłości do Ojca. Jego absolutna wierność wobec planu miłości Ojca – mówi nam papież Franciszek – doprowadzi Go po mniej więcej trzech latach do ostatecznego pojedynku z księciem tego świata w godzinie męki i krzyża, i tam właśnie Jezus odniesie swoje ostateczne zwycięstwo, zwycięstwo miłości, która okaże się potężniejsza niż śmierć, potężniejsza niż grzech, potężniejsza niż szatańskie panowanie.

Siostry i Bracia!

Przez nasz chrzest święty każda i każdy z nas uczestniczy już w jezusowym zwycięstwie. Idąc z Nim i za Nim jesteśmy jednak wciąż wzywani, by i w naszym życiu stawiać czoła pokusom i je zwyciężać. To prawda – jak wskazywał nam w czasie środowej audiencji generalnej papież Franciszek – że otworzenie nam drogi do życia wiecznego kosztowało Jezusa całą Jego krew i że to właśnie dzięki Niemu jesteśmy przecież zbawieni z niewoli grzechu. Ale nie znaczy to wcale ­– szybko dodawał Ojciec Święty – że On uczynił wszystko, a my nic nie musimy zrobić; że On przeszedł przez krzyż, a my pojedziemy do nieba karetą. To nie tak. Nasze zbawienie jest z pewnością Jego darem, ale ponieważ jest to historia miłości, domaga się miłości, domaga się naszego tak i naszego udziału, jak nam to ukazuje nasza Matka Maryja, a po niej wszyscy święci. Nasze zbawienie domaga się zaangażowania. Nasze zbawienie domaga się zmagania z pokusami. I my bowiem, jak On, nie jesteśmy i nie będziemy nigdy wolni od zmierzenia się pokusami. W swej książce Jezus z Nazaretu papież senior Benedykt XVI słusznie zauważa, że pokusa nie ciągnie nas bezpośrednio do złego – to byłoby zbyt proste. Pokusa sprawia wrażenie ukazywania czegoś lepszego: porzucić wreszcie iluzje i zabrać się z całą energią do ulepszania świata. Przystępuje do tego pod pretekstem autentycznego realizmu: realne jest to, co namacalne: władza, chleb; natomiast rzeczy Boże ukazują się jako nierzeczywiste, jako świat drugoplanowy, niepotrzebny właściwie. Za pokusą jednak ukrywa się szatańska wizja świata bez Boga. Jest to wizja świata, który zredukował i zamknął człowieka w takim czy innym świecie jego egoistycznych potrzeb i pragnień związanych z cielesnością. Myślę, że ktoś słusznie zwrócił uwagę, że zło atakuje nas w ten właśnie sposób, że ukazuje nam, że te nasze ludzkie głody i pragnienia, które wszyscy przeżywamy i wciąż nie potrafimy w pełni ich przecież zaspokoić, że one są czymś tak podstawowym, że właściwie są czymś najważniejszym, że trzeba w życiu na tym się skoncentrować, nie dać sobie tego wyrwać, a raczej samemu wciąż o to walczyć. Wszystko to jednak sprawia, że – jak to ujął kiedyś papież Franciszek – tracimy głód tego, co jest prawdziwe, dobre i piękne, głód Boga i Jego miłości. Ten głód tracimy, gdy – jak nasi pierwsi rodzice – pragniemy wystawiać Boga na próbę, tracimy do Niego zaufanie, podejrzewamy Go, że nas z czegoś okrada, czegoś nas pozbawia, coś nam z życia zabiera. Pragnęlibyśmy Jego szybkiej i jasnej interwencji. Chcielibyśmy widzieć, że nam odpowiada, że jest dosłownie na nasze żądanie, na wyciągniecie ręki, że to On nam służy. Człowiek nieraz próbuje wystawić Boga na próbę w stylu: udowodnij mi. W swej pysze stawia siebie ponad Nim i każe Mu słuchać siebie. Tracimy głód tego, co prawdziwe, co dobre i piękne, głód Boga i Jego miłości, gdy w Jego miejsce wciąż tak chorobliwie stawiamy siebie, gdy siebie czynimy panem i władcą nie tylko już naszych własnych losów, ale też i drugich. Rośnie w nas wówczas to, co kiedyś Czesława Miłosz nazwał wprost szatańskim panowaniem, a papież Franciszek w swej homilii w Środę Popielcową mówił o przytłaczającej nas asfiksji, czyli niedoboru tlenowego w organizmie, spowodowanej naszym egoizmem, duszącej asfiksji zrodzonej z naszych małostkowych ambicji i milczącej obojętności; asfiksji, która tłumi ducha, ogranicza perspektywę i znieczula bicie serca.

Moi Drodzy!

Odpowiedzią Jezusa na szatańskie pokusy nie jest dialog i próba przekonania kusiciela. Jezus – powie nam papież Franciszek – postanawia schronić się w Słowie Bożym i odpowiada mocą tego Słowa. Pamiętajmy o tym – zwraca się i do nas Ojciec Święty – w chwili pokusy, naszych pokus, wobec szatana nie liczą się żadne argumenty, ale zawsze chroni nas Słowo Boże! Ono nas ocali! Może właśnie dlatego w swoim tegorocznym orędziu na Wielki Post papież Franciszek tak jasno nam przypomniał, że u podstaw wszystkiego jest Słowo Boże, do którego słuchania i bardziej pilnego rozważania jesteśmy w tym okresie zachęcani. Domowy Kościół żyje mocą Słowa. Mocą Słowa Bożego żyjecie przecież Wy sami i Wasze rodziny. Czy pomyśleliście, że właśnie w Nim można się bezpiecznie schronić i odważnie odpowiadać na różne pokusy właśnie Jego mocą? Słowo Boże – jeszcze raz przypomniał nam w tym Wielkim Poście papież Franciszek – jest przecież żywą siłą, zdolną do wzbudzenia nawrócenia ludzkiego serca i do ponownego ukierunkowania nas ku Bogu. Żyjmy więc słowem, które pochodzi z ust Bożych. Amen

Udostępnij naShare on FacebookTweet about this on Twitter